Ostatnimi tygodniami zaniedbałem nieco opisywanie na blogu swoich doświadczeń z zarabiania w serwisie Giełda Tekstów. Stało się tak głównie dlatego, że moja aktywność w tym miejscu zdecydowanie zmalała – po części z powodu braku motywacji do pisania tekstów, a po części coraz mniejszej ilości zleceń. Niestety chyba nie ma co liczyć w najbliższym czasie na tak wartościowe zlecenia jak w pierwszych miesiącach istnienia serwisu.
Zleceniodawcy oferują za pisanie artykułów coraz mniejsze stawki, często wręcz żenująco śmieszne. Chętnych amatorów „copywriterów” pracujących za głodowe pieniądze jest jednak na tyle dużo, że każde zlecenie znika po kilku sekundach od jego dodania.
Pozostaje więc liczyć na to, że w przyszłości obecna sytuacja ulegnie poprawie, a tymczasem zamierzam przeprowadzić kilka zmian. Przede wszystkim chciałbym skupić się odtąd na regularnym pisaniu tekstów i umieszczaniu ich na giełdzie.
Moje dotychczasowe doświadczenia wskazują, że odpowiednio dobierając tematykę artykułu i słowa kluczowe można bez problemu liczyć na wysokie statystyki sprzedaży i zdecydowanie wyższe zarobki niż w przypadku wykonywania zleceń. Chciałbym więc w najbliższym czasie zamieścić w serwisie co najmniej 100 artykułów i stale powiększać ich liczbę, tak aby efekty zarabiania na Giełdzie Tekstów stały się znowu zauważalne.
Postanowiłem również spróbować swoich sił w konkurencyjnym serwisie Textmarket. Z opinii znajomych copywriterów wynika, że można tam liczyć na znacznie atrakcyjniejsze zlecenia, dlatego chcę to sprawdzić. Abym mógł podjąć się ich wykonywania muszę jednak najpierw umieścić w serwisie testy na łącznie minimum 30 000 znaków. Biorę się zatem do roboty i będę na bieżąco informował o swoich wrażeniach.
Textmarket bywa bardzo niekonkretny; przy odrzuceniu tekstu wymieniają litanie powodów dla których Twój tekst mógł zostać odrzucony, a Ty tak naprawdę nie wiesz, o który punkt chodzi. Dlatego ja właśnie rezygnuję ze współpracy; w ciągu 10 miesięcy zarobiłam niecałe 5,50 - nawet mi tego nie wypłacają, bo wypłacają od 100 zł
OdpowiedzUsuńTo jest dziwne co piszesz, bo ja po niecałym miesiącu sobie wypłacam 250zł i jeszcze 50 na koncie zostawiam.
UsuńPrzykro mi, że masz takie negatywne doświadczenia. W moim przypadku również parę tekstów zostało odrzuconych, w głównej mierze były to teksty naukowe, oparte o wiedzę z różnych książek. Jak widać na textmarket oczekuje się od użytkowników głównie pisania niskiej jakości tekstów preclowych, ewentualnie zapleczowych. Z ambitnymi tekstami lepiej się tam nie kierować, bo najprawdopodobniej zostaną one odrzucone.
OdpowiedzUsuń