piątek, 9 sierpnia 2013

Textmarket - zlecenia nie dla nowych?


 








Naiwnie miałem nadzieję, że po uzyskaniu dostępu do wykonywania zleceń na Textmarket, zasady na których będzie można je podejmować będą analogiczne do tych zobowiązujących na Giełdzie Tekstów. Okazuje się jednak, że wszystko się tutaj inaczej rozgrywa. [...]



 Najpierw zleceniodawca dodaje do serwisu zlecenie, następnie chętni się do jego realizacji zgłaszają, a finalnie zostaje wybrany jeden copywriter. Osobiście zgłosiłem się już do wielu zleceń, jednak nie mając jeszcze żadnej wystawionej oceny, moje szanse na otrzymanie jakiegokolwiek zlecenia pewnie są bliskie zeru. Do tej pory niestety nie udało się podjąć nawet jednego mimo wielu zgłoszeń. 

Czy znacie jakieś sposoby na zwiększenie swoich szans pomimo takiego stanu rzeczy? Zlecenia są bardzo opłacalne, ale cóż z tego, skoro nie mam szansy się ich podjąć…

6 komentarzy:

  1. Uzupełniłeś swój tekst w profilu? Napisałeś, jakim jesteś cudownym pisarzem i copywriterem i że zleceniodawca wybierając Ciebie ma gwarancję zyskania tekstu najwyższej jakości?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, dzięki Adam za poprawienie humoru i dobrą radę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomyśl, że każdy kiedyś nie miał takiej oceny, a mimo to zostali jednak wybrani. Nie wiem dokładnie, jak teraz funkcjonują zlecenia na TM, ale własna autopromocja to podstawa. Oczywiście bez przesady, jak się na czymś kompletnie nie znam, to się nie zgłaszam i nie piszę, że jestem magistrem medycyny, żeby tylko zdobyć zlecenie opisu chorób :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również stawiam od pewnego czasu w Textmarket na autopromocję. Szkoda tylko, że jakoś tematyka zleceń nie może mi spasować. Nie chcę się zgłaszać do pisania tekstów, których tematyka jest mi obca.

      Usuń
  4. Ja mam ocenę i to niezłą i także od wielu miesięcy nie mam zleceń, mimo promocji swoich umiejętności. Wydaje mi się, że promowani są Ci, którzy mają dużo zleceń wykonanych dla TEXTMARKET. I nawet niekoniecznie wysokie oceny.

    OdpowiedzUsuń
  5. lepsza jest metoda, kto pierwszy ten lepszy - bynajmniej dla autorów :)

    OdpowiedzUsuń