środa, 25 września 2013

Ile do tej pory zarobiłem na internetowych giełdach artykułów?














Postanowiłem właśnie dokonać krótkiego podsumowania wszystkich moich zarobków na internetowych giełdach artykułów, których jestem aktywnym użytkownikiem. Do zestawienia wliczam również wpływy, jakie osiągnąłem w programie partnerskim Giełdy Tekstów. 

Przypominam, że zarabianie poprzez pisanie tekstów rozpocząłem w marcu tego roku. Minęło więc od wystawienia pierwszego artykułu na giełdzie niemal 7 miesięcy. W tym okresie wiele się nauczyłem: zgłębiłem nieznane wcześniej tematy, trafiłem na sporo wartościowych blogów finansowych, stopniowo rozwijam również własnego bloga. [...]



Przekonałem się również, że zarabianie Copywritera ograniczającego się jedynie do serwisów giełdowych nie jest wcale łatwym zajęciem. Nieraz jesteśmy zmuszeni pisać za bardzo niskie stawki, gdyż konkurencja jest naprawdę duża. A oto jak przedstawiają się szczegółowe dane liczbowe

Supertreść: 400 zł
Textmarket: 21 zł
Program partnerski Giełdy Tekstów: 86 zł

SUMA: 1357 zł

Zarobiłem więc w okresie 7 miesięcy kwotę 1357 zł, co daje niemal 200 zł w przeciągu miesiąca. Nie jest to oczywiście zbyt dużo - rozpoczynając tę formę zarabiania w Internecie miałem znacznie wyższe oczekiwania. Moja działalność copywriterska nie posiadała jednak regularnego charakteru. 

Zdarzało mi się napisać nieraz zaledwie kilka tekstów w trakcie miesiąca, często też ignorowałem słabo płatne zlecenia w nadziei na pojawienie się bardziej wartościowych. Bywały też bardzo dobre okresy, w których trafiały mi się niezłe zamówienia, nawet do 18 zł za jeden wysokiej jakości tekst o liczbie 300 słów. 

Przekonałem się więc, że tego typu zajęcie wymaga sporej regularności, aby każdy miesiąc przynosił pożądane rezultaty. W moim przypadku nie jest o to łatwo z powodu częstego braku mobilizacji (rzadkie pisanie tekstów wrzucanych na giełdę) czy okresów, w których atrakcyjnych zleceń bywało jak na lekarstwo.  

Widać jednak, że można w ten sposób zarabiać dodatkowe pieniądze, trzeba tylko chcieć i liczyć na odrobinę szczęścia. 




9 komentarzy:

  1. Kurcze no szału nie ma, ale to i tak lepiej niż na ankietach, czy ptc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie lepiej, dlatego też praktycznie zrezygnowałem z zarabiania w wymienionych przez Ciebie typach serwisów.

      Usuń
  2. Działasz tylko na serwisach, nie przyjmujesz zleceń prywatnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałem - traktuję pisanie tekstów jako zajęcie dorywcze. Nie dałbym rady czasowo wyrobić z prywatnymi zleceniami, jeszcze nie podchodzę do tego zajęcia na tyle poważnie. Zaraz po obronieniu magisterki poczynię jednak działania ku temu, aby zdobywać stałych, prywatnych zleceniodawców. Do tego czasu planuję doskonalić swoje pisarskie umiejętności podejmując się wyłącznie dobrze płatnych zleceń właśnie w internetowych serwisach.

      Usuń
  3. Faktycznie ja też myślałem, że lepiej to wygląda. Sporo ostatnio się mówi o sprzedazy tekstów. A możliwe, że przy tych cenach temat tak szybko zniknie jak powstał.
    Przy okazji zapraszam na mojego bloga http://ezyski.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, wynagrodzenia za zlecenia nie są zbyt atrakcyjne. Jeżeli jednak ktoś potrafi wykazać się większą systematycznością niż ja do tej pory, to zarobi całkiem przyzwoite pieniądze.

      Usuń
  4. Niestety, trzeba się liczyć z dziwnymi stawkami i pracowaniem na ilość, a nie na jakość lub walką o klienta bezpośredniego. I jedno, i drugie nie jest proste. Dla niektórych lepszym wyjściem jest znalezienie pracy na etat, pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w ostatecznym rozrachunku wspomniane przez Ciebie trudności nie zniechęcą mnie do zarabiania w ten sposób. Dziękuję za komentarz!

      Usuń
    2. To jest po prostu wolny rynek. Skoro podaż jest duża to i stawki spadają. A jeśli jest zapotrzebowanie na treści niskiej jakości to takie trzeba tworzyć, jeśli chce się utrzymać na rynku. Możesz znaleźć odbiorców na treści wysokiej jakości za lepsze stawki, ale to wymaga więcej pracy niż wrzucanie tekstów na giełdę.

      Usuń